Wsiadasz do samochodu, zamykasz drzwi i zamiast cichego „kliknięcia" słyszysz blaszany łomot, jakby ktoś zamykał puszkę po sardynkach. Na autostradzie wiatr wyje wokół lusterek tak, że musisz podkręcić radio na maksa. A w domu? Przez sufit słyszysz każdy krok sąsiada z góry, jakby chodził po Twoim salonie.